„Pod tą strzechą tkwi polskość, czysta jak łza, prosta jak chleb.” – pisał niegdyś Władysław Reymont i… szkoda, że nie dożył do dzisiejszego dnia. Miałby sposobność uczestniczyć w dniu niezwykłym, podniosłym, nietuzinkowym i niezapomnianym, a jednak prostym i niesamowicie polskim.
W małym, zapomnianym przez wielu, budynku, spotkali się dziś Ci, którzy rozpoczynają swą drogę jako uczeń, Ci, dla których ta fantastyczna droga wciąż trwa i Ci, którzy mimo tego, że dawno ją przeszli – wciąż czują niedosyt.
Nie było wystawnych, przystrojonych sal, nie było scen z głośnikami, a mimo to wybrzmiał przepiękny hymn Polski, złożono kwiaty pod obeliskiem i dębem katyńskim, a także, zakończone staropolskim i jakże wymownym zwyczajem – błogosławieństwo od Naszego ks. Proboszcza – Piotr Fabrykiewicz.
Spytają Państwo: czy istnieją jeszcze takie szkoły, w których nawet mury mówią po polsku?
Tak i bycie ich członkiem – jest zaszczytem!















